Jesteśmy w Mediolanie!!!

Pomysł na Mediolan zrodził się pewnego sierpniowego popołudnia, kiedy Ryanair wystartował z promocyjnymi cenami na bilety bookowane na swojej mobilnej aplikacji. Ten kierunek wydawał nam się najatrakcyjniejszy, a cena – ok 110 zł za osobę – jak za darmo (nie mieliśmy jeszcze wtedy takiej wiedzy o okazjach jak teraz). Tak więc w sierpniu uruchomiliśmy projekt „Mediolan” – termin – ostatni tydzień listopada 2013 roku. Szybki rzut okiem na pogodę w tym regionie o tej porze – słońce i przyjemne 15 stopni 🙂

Nadszedł w końcu czas wyczekiwanego odlotu – startujemy z pobliskiego Wrocławia. Lot… od czasu przelotu do Bergamo miewam lęki przy większych turbulencjach 😀 pod nami góry ze szczytami pokrytymi śniegiem, samolot przygotowywał się do lądowania, obniżał spokojnie wysokość, kiedy nagle to obniżanie przybrało nieciekawą formę – gwałtownych skoków – takich, że pasażerowie podskakiwali w swoich fotelach. Murzynka w rzędzie obok położyła się na fotelach i zaczęła głośno płakać ze strachu. Na szczęście wylądowaliśmy po kilkunastu minutach. Będąc na terminalu, od razu napisałem do Taty czy przypadkiem nie wybiera się za tydzień samochodem do Mediolanu bo szukam transportu na powrót :p

Celem naszej wycieczki był tytułowy Mediolan, odpuściliśmy zwiedzanie Bergamo. Dostać się do miasta mieliśmy autobusem. Nie sposób nie trafić do właściwego – po wyjściu z hali przylotów, po kilku krokach wchodzi się prosto do autobusu. Cena biletu wynosi 5 euro, można go zamówić przez Internet. Po około 1,5h godziny znaleźliśmy się na dworcu w Mediolanie. Szybko sprawdziliśmy jak wygląda sprawa z powrotem na lotnisko. Zorientowaliśmy się co i jak, i ruszyliśmy do hotelu – Idea Hotel Plus, zarezerwowanego wcześniej przez Internet. Sam hotel całkiem przyjemny, chociaż zlokalizowany dosyć specyficznie – nie byliśmy pierwszymi turystami, którzy zamiast do hotelu weszli do firmy Sicon Oil & Gas S.P.A. 😀

Na zwiedzanie mieliśmy pięć dni – całkiem sporo jak na Mediolan, nawet za dużo jeśli nie chce się zbyt mocno „zagłębiać” w miasto. Pierwszego dnia dała nam się we znaki siesta, o której nawet nie pomyśleliśmy. Wybraliśmy się do miasta żeby zapoznać się z okolicą i zjeść coś po podróży, niestety w tych godzinach Włosi mieli inne plany niż praca 🙂 pozostały nam więc zakupy w markecie i konsumpcja w hotelu. Wiedzieliśmy już w jakich godzinach, w kolejnych dniach mamy planować posiłki 😀

Najbardziej lubimy zwiedzać pieszo, możemy w ten sposób trafić w ciekawe, nieplanowane miejsca, najlepiej zapoznać się z miastem, tym innym niż w folderach turystycznych. Taki sposób zwiedzania ma jednak swoje minusy, 50 km pieszo można było odczuć w nogach po tych pięciu dniach 😀 ale co tam, podczas wycieczki szkoda czasu na rozmyślanie o kilometrach. Spodobały nam się góry widoczne z naszej ulicy, postanowiliśmy więc podejść bliżej żeby widok był lepszy. Wydawało nam się, że są tuż tuż i tak szliśmy, i szliśmy, i szliśmy aż doszliśmy do obwodnicy miasta 😀 może w jedną stronę nie ma tragedii, ale przecież jeszcze trzeba wrócić… a w planach była gorąca czekolada i kolacja w restauracji oddalonej od hotelu o dobre 5 km…

Wśród głównych atrakcji Mediolanu należy wymienić Katedrę Narodzin Św. Marii (Duomo St. Maria Nascente di Milano). Zarówno w środku jak i na zewnątrz jest co podziwiać. Piękne wnętrza i niesamowity widok z góry na panoramę miasta. Zwiedzanie placu wokół katedry psują trochę nachalni sprzedawcy “bransoletek szczęścia shakira waka waka”. Podchodzą, zagadują, zakładają na ręce – “it’s free, it’s free my friend”, a później proszą o pięniądze. Nie dawajcie się naciągać i pilnujcie portfeli/torebek.

 

Zaledwie parę kroków od Katedry znajduje się słynna Galleria Vittorio Emanuele II ze sklepami znanych projektantów mody, księgarniami, kawiarenkami. Ceny jednak powalają 😉 sama architektura zdecydowanie wpisuje się w okolicę, to nie taki moloch jak znane nam galerie z krajowego podwórka. W centralnym punkcie na mozaikowej posadzce znajduje się wizerunek byka, przy którym zbiera się kolejka aby oddać się zabobonom – należy obrócić się o 360 stopni żeby w niedługim czasie dopadło nas szczęście 🙂

Kolejną atrakcja, którą zobaczyliśmy, był Zamek Sforzów (Castello Sforzesco), zbudowany w połowie XV w. Położony jest on na północny zachód od Katedry. Przed bramką znajduje się fontanna, a wokół niej biegają poznani już wcześniej sprzedawcy bransoletek… Za zamkiem możemy odpocząć w przyjemnym parku, z łukiem triumfalnym, a w stawie pooglądać żółwie, co z pewnością będzie ciekawą atrakcją dla najmłodszych.

Wyjazd do Mediolanu był miłą odskocznią od polskiej, jesiennej codzienności. Każdego dnia świeciło słońce, temperatura była wyższa niż w ostatnim tygodniu listopada w Polsce. Wprawdzie w cieniu czuć było, że to prawie grudzień, ale ciepło słońca wynagradzało nam wszystko. Będąc we Włoszech, czy to Mediolan, Rzym, Turyn czy inne miasto, obowiązkowo należy spróbować prawdziwej włoskiej pizzy, z przepyszną oliwą. Ten smak trudno znaleźć w Polsce. Na pewno warto wybrać się do Mediolanu. Nam udało się zobaczyć to co chcieliśmy, chociaż można było więcej – słynna La Scalla czy stadion San Siro. Z pewnością wrócimy jeszcze do Mediolanu – będzie to nasz przystanek w drodze na Lazurowe Wybrzeże 🙂

 

 

 

 

8 odpowiedzi do artykułu “Jesteśmy w Mediolanie!!!

  1. Pingback: Tanie loty do Mediolanu-Bergamo za 69 PLN | nonstopholidays.pl

  2. Pingback: Mediolan Bergamo z Katowic za 98 zł! | nonstopholidays.pl

  3. Pingback: Nowy Jork z Warszawy za 1601 zł | nonstopholidays.pl

    1. Michał Autor

      Wcale nie jest to taki drogi wypad. Śledź naszą stronę i zobaczysz jakie pojawiają się ciekawe okazje 😉

  4. Pingback: Mediolan Bergamo za 98 PLN w dwie strony z Poznania | nonstopholidays.pl

  5. Pingback: Ryanair otwiera połączenie z Gdańska do Bergamo | nonstopholidays.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *