Paryż jaki chcielibyśmy odwiedzać każdego roku

SAM_4739

Już w grudniu 2013 roku rozpoczęliśmy projekt „Paryż 2014”. Z pomocą Bartosza kupiliśmy dosyć tanie bilety na samolot, na ostatni tydzień czerwca następnego roku. Znając już termin podróży, chciałem kupić wejściówki na Wieżę Eiffla, ale okazało się, że sprzedaż na tak odległy termin nie jest jeszcze otwarta. Kilka tygodni później okazało się, że na całe szczęście… linie lotnicze zmieniły rozkład lotów, tym samym, termin podróży przesunął nam się o dwa dni. Gdybym kupił bilety na Wieżę wtedy kiedy chciałem, przepadłyby.

SAM_4504SAM_4505Kolejne podejście do zakupu wejściówek na Wieżę zrobiliśmy na początku marca. Wybraliśmy godzinę wjazdu w okolicach zachodu słońca. Bilety sprzedawane przez Internet rozeszły się bardzo szybko. Nie wiem, czy tak jest zawsze, ale warto pilnować tego tematu, żeby później nie tracić cennego czasu na stanie w kolejce pod Wieżą. Przez Internet kupiliśmy też bilety do Wersalu i podróż zaczęła nabierać kształtów.

SAM_5055

SAM_4924

SAM_4947

Była to nasza druga wspólna wycieczka do stolicy Francji. Do zobaczenia zaplanowaliśmy sobie Luwr, Wieżę Eiffla, Wersal, Statuę Wolności oraz Centrum Pompidou, czyli muzeum sztuki współczesnej.

SAM_5210

SAM_5208

SAM_5234

Lotniskiem, z którego startowaliśmy do Paryża była poznańska Ławica. Kontrola przebiega tam dosyć szczegółowo, więc czasami kolejki są dosyć spore. Sam lot był spokojny i w krócej niż dwie godziny byliśmy już w podparyskim Beauvais. Do stolicy Francji dojechaliśmy autobusem. Paryż ma dobre połączenia z tym lotniskiem, jednak odległość, a co za tym idzie – cena, jest dosyć spora, 15-17 euro za osobę. Kiedy wreszcie dojechaliśmy do Paryża, udaliśmy się w kierunku pobliskiego Łuku Tryumfalnego. Tam mieliśmy stację metra, którym udaliśmy się do naszego mieszkania. Tym razem zarezerwowaliśmy je na portalu Wimdu. Właściciel okazał się bardzo przyjazną osobą, świetnie mówiącą po angielsku. Nasze mieszkanie było zlokalizowane koło egzotycznie wyglądającego parku. Dzieci miały tam swój plac zabaw, dorośli biegali oraz uprawiali fitness.

SAM_4524

SAM_4587

Pierwszy dzień zwiedzania rozpoczęliśmy od Luwru. Przed głównym wejściem była spora kolejka, posuwała się jednak dosyć szybko. Kolejka tworzy się przez to, że przy wejściu przeprowadzana jest kontrola, trochę w stylu tej lotniskowej. Do kas biletowych, już na dole, kolejek nie było. Kupiliśmy bilety i rozpoczęliśmy zwiedzenie. W Luwrze można spędzić cały dzień, a i tak nie zobaczy się na spokojnie wszystkiego. Jeśli ktoś chce zobaczyć kilka najsłynniejszych eksponatów, to dwie godziny będą absolutnym minimum jakie trzeba sobie zarezerwować.

SAM_4420SAM_4437

SAM_4910

SAM_5035

SAM_5036Po wyjściu z Luwru udaliśmy się parkiem w miejsce gdzie znajduje się paryska Statua Wolności. Jest to kopia tej nowojorskiej, którą Francuzi, w 1886 roku, podarowali Amerykanom. Wieża jest 4x mniejsza od oryginału, ma 11,5 metra wysokości. Na ten dzień mieliśmy jeszcze w planach jeden, główny cel – oczywiście Wieża Eiffla 🙂 ale do wjazdu na szczyt pozostało nam trochę czasu, więc udaliśmy się na lody na Plac Warszawski. Lody z automatu, sprawdzone 2,5 miesiąca wcześniej – nie mogłem doczekać się kiedy znowu je spróbuję 🙂

SAM_4628

SAM_4649

SAM_4665

Wjazd, tak jak pisałem, mieliśmy zaplanowany około zachodu słońca, tak więc widzieliśmy miasto w świetle dnia, jak i już po zmroku. Efekt jest niesamowity. Uwaga dla mających lek wysokości – nie jest lekko przy wjeździe windą, ale wysiada się w zamkniętym pomieszczeniu z okienkami, tam można czuć się swobodnie. Za to piętro wyżej… ale warto przezwyciężyć ewentualny strach 🙂

SAM_5060

SAM_5066

Kolejny dzień poświęciliśmy na Wersal. Dwie przesiadki w metrze i byliśmy na miejscu. Po wyjściu ze stacji należy kierować się tam, gdzie tłum – droga prosta i krótka 🙂 Już po kilku minutach naszym oczom ukazał się widok nie pasujący do niczego dookoła – ogromny kompleks budynków (wraz z królem w Wersalu mieszkało kilkanaście tysięcy dworzan i służby), wielka brama i plac. Na placu przed Pałacem mnóstwo ludzi, ale teren jest spory więc nie ma ścisku. Bilety mieliśmy już kupione, dlatego od razu mogliśmy udać się na zwiedzanie. Nie jest łatwo zorientować się w tym wszystkim, ale poradziliśmy sobie. Zwiedzanie utrudniają zorganizowane grupy, które zajmują całe korytarze, pokoje i przejścia. Plusem jest, że czasami (jeśli zna się dany język), można posłuchać ciekawych historii. Pałac jest piękny, wnętrza przebogate, mieszkać tam musiało się wspaniale 😉 Największe wrażenie zrobił na nas jednak widok, jaki ujrzeliśmy za budynkami – ogromny park. Wspaniałe miejsce na pikniki, odpoczynek od zwiedzania. Przejście całego wymaga nie mniej czasu niż podziwianie wnętrz Pałacu. Aleja Królewska, przypominająca podłużny dywan trawy, otoczona jest z obydwu stron ścianami boskietów (zagajniki obsadzone drzewami, których zewnętrzne ściany są zawsze na równo przystrzyżone), kryjących w sobie niezliczoną ilość ogrodowych niespodzianek takich jak labirynt, amfiteatr, wgłębnik, piękne elementy wodne i rzeźbiarskie.obsadzone drzewami, których zewnętrzne ściany są zawsze na równo przystrzyżone. Na końcu Alei Królewskiej znajduje się najbardziej okazały basen z fontanną Apollina – boga słońca. Przedłużeniem głównej alei jest Wielki Kanał – Grand Canal, na którym niegdyś urządzano bitwy statków, a obecnie można popływać w nim łódką.

SAM_5100

SAM_5144

SAM_5127

SAM_5148

SAM_5168

Ostatni dzień naszego pobytu w stolicy Francji poświęciliśmy na kulturę nowoczesną. Wybraliśmy się do Centrum Pompidou. Budynek ma bardzo ciekawą strukturę. Wszystkie instalacje zostały wyprowadzone na zewnątrz i pomalowane na różne kolory, z których każdy odpowiada innej funkcji. Niebieski to układ klimatyzacyjny, żółty – instalacje elektryczne, czerwony – komunikacja, a zielony to wodociągi.

Paryż to niepowtarzalny klimat. Poranna ciepła bagietka czy croissant zjedzony nad brzegiem Sekwany… chcielibyśmy latać tam każdego roku. Niestety obecna sytuacja nie sprzyja zwiedzaniu tego miasta, więc mieliśmy szczęście, że udało nam się spędzić trochę czasu w stolicy Francji w 2014 roku. Paryż jest miastem gdzie każdy znajdzie coś dla siebie. Są miejsca, w których można czuć się nieswojo, np. w dzielnicach, gdzie mieszkają sami Murzyni, albo gdzie na chodnikach koczują bezdomni, ale zdecydowanie można poczuć, że ma w sobie to coś, co przyciąga miliony turystów.

SAM_4683

SAM_4671

SAM_4687

SAM_4701

SAM_4703

SAM_4704

SAM_4705

4 odpowiedzi do artykułu “Paryż jaki chcielibyśmy odwiedzać każdego roku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *