Podróż na nieznany kontynent-Tajlandia cz.VI

Niestety straciliśmy wszystkie nasze zdjęcia z Tajlandii, stąd tak długa przerwa. Na szczęście udało nam się je odzyskać więc możemy wrócić do relacji.

Po dwutygodniowej labie przyszedł czas na powrót do domu. Nasz plan wyglądał następująco – z Bangkoku czekał nas lot do Pekinu, a tam 6h czekania na lot do Mińska. W stolicy Białorusi ok 40minutowy tranzyt i dalej lot do Budapesztu. Tam zaplanowaliśmy nocleg oraz zwiedzania miasta, a następnie nocny powrót Polskim Busem do Wrocławia. Tak w skrócie przebiegać miał  koniec naszej przygody zwanej podróżą na nieznany kontynent.

Po wymeldowaniu z hotelu udaliśmy się jeszcze do jednej z licznych galerii handlowych. Lot mieliśmy dopiero o 1 w nocy więc czasu było sporo. Galeria była ogromna – pięć pięter, mnóstwo sklepów – od butików do stoisk podobnych do tych z domów towarowych, gdzie pudła leżą wszędzie. Zrobiliśmy małe zakupy, pojedliśmy i ruszyliśmy na lotnisko.

Lot do Pekinu przebiegał spokojnie. Na lotnisku w stolicy Chin spotkała nas niemiła niespodzianka. Temperatura wynosiła 13 stopni. Panie w sklepach stały ubrane w kurtki, czapki i rękawiczki. My też ubraliśmy się na cebulkę i jakoś dotrwaliśmy do odlotu.

Przelot do Mińska był zwyczajny. Chińczycy zachowywali się tak jak poprzednim razem, doszło jeszcze plucie do woreczków… Sprzęt do oglądania filmów i słuchania muzyki tym razem działał bez zastrzeżeń. Lądowanie w Mińsku przebiegało w dziwnej atmosferze. Na minutę przed dotknięciem ziemi nie było nic widać w oknach, na pokładzie samolotu panowała cisza, potem spostrzegliśmy las i padający śnieg. Na szczeście wylądowaliśmy bez probemów. Cały nasz pobyt w stolicy Białorusi trwał ok 45 minut. Tak więc jeszcze tego samego dnia dotarliśmy do Budapesztu. Z lotniska do DiVerdi Residence dojechaliśmy busem, który rozwozi ludzi pod wskazany adres. Hotel możemy polecić z czystym sumieniem. Znajduje się bardzo blisko metra więc dotarcie do najważniejszych punktów Budapesztu nie stanowi żadnego problemu

Sieć metra składa się z czterech linii oznaczonych kolorami. I tak:

  • żółta linia łączy Vörösmarty tér z Mexikói út (przebiega tylko przez Peszt);
  • czerwona linia metra łączy Örs vezér tere we wschodnim Peszcie z Déli pályaudvar (Dworzec Południowy) w Budzie;
  • niebieska linia metra łączy Köbánya-Kispest z Újpest-Központ (jedynie po stronie peszteńskiej);
  • zielona linia metra łączy dworzec Keleti z dworcem Kelenföld (7,4 kilometra)

Punktem przecięcia tras trzech linii jest stacja Deák Ferenc tér, położona pod głównym placem Pesztu.

Ceny biletów:

  • pojedynczy – 350 HUF (ok. 5 zł)
  • przesiadkowy na dwa przejazdy – 530 HUF (ok 7,5 zł)
  • 24 godzinny – 1650 HUF (ok 25 zł)
  • 72 godzinny – 4 150 HUF (ok 65 zł)
  • 7 dniowy – 4 950 HUF (ok 71 zł)
  • 10 biletów jednorazowych – 3000 HUF (ok 43 zł)

Pogoda jak widać nie rozpieszczała, ale i tak była lepsza niż dzień wcześniej w Mińsku. Ostatnim etapem naszego powrotu do domu był przejazd Polskim Busem do Wrocławia. Podjechały dwa autokary, większość pasażerów stanowili Hiszpanie i Włosi. Ich zachowanie pozostawiało wiele do życzenia, ale na szczęście z uwagi na zmęczenie, podróż minęła nam bardzo szybko. Wróciliśmy i pozostaje nam teraz polować na kolejną ciekawą okazję, która pozwoli odkryć jakiś nieznany nam jeszcze zakątek Ziemi.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *